Święty to też człowiek – świadectwo z ORAM-u (2011)

Bóg powołuje mnie do osobistej relacji, do przebywania „w cztery oczy” (a może raczej osiem, jeśli mówimy o Trójcy Świętej), ale to nie koniec. Wzywa nas na każdym etapie życia – pójdź na Mną – mówi. Każde kolejne wezwanie jest pogłębieniem poprzedniego, ukazuje nam nasze powołanie w nowym świetle. Czy to znaczy, że do tej pory byliśmy ślepi? Nie, to po prostu kolejny etap naszej drogi do Niego.

Pokój serca

Jaka to wielka miłość oddać swojego Jedynego Syna za mnie, abym ja mogła żyć! Te słowa tkwiły w mojej głowie i serce przez cały czas i nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak mnie kocha, mimo wszystko. Pomimo tego, że kiedyś Go bardzo raniłam grzesząc i dalej to robię. Czułam wielką nędzę i niegodność bycia tak kochaną. A On tulił mnie w swoich ramionach i mówił: Kocham Cię taką jaką jesteś!

Wolność w Panu

Najwspanialszym elementem rekolekcyjnej codzienności była Eucharystia, podczas której mogliśmy w pełni jednoczyć się z naszym Zbawicielem. Doświadczaliśmy wtedy szczególnej radości z tego, że jest wśród nas i jak Słup Obłoku prowadzi swój lud. W czasie każdej Mszy Świętej mogliśmy pełniej w niej uczestniczyć przez posługę, czyli śpiew, obstawianie Liturgii Słowa, czy (chłopcy) – jako ministranci. Zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nigdy nie rozumiem i nie docenię Eucharystii, która przecież jest największym cudem na świecie.

Pan daje mi szczęście

Szczęście może dać nam człowiek, wspólnota, telewizja, komputer czy inne atrakcje, ale jest to chwilowe szczęście. Natomiast pełnię szczęścia możemy odnaleźć jedynie w Bogu. I ja to odkryłam na Trójce. Rekolekcje były ciężkie, a Bóg wydawał się taki bliski to jednak daleki. I dopiero teraz mogę powiedzieć, że żyje tymi rekolekcjami. Widzę owoce i chcę być Mu wierna, bo On pozostaje wierny. Chcę pozostać przy Nim, jak najdłużej, bo wiem, że On da mi szczęście.