Czas ogromu łask

Czas ogromu łask

Świadectwo ze spotkania CDM-u
Katowice 2011 r.

W dniach 22-23 października miałam możliwość przeżywania Oazy Modlitwy Centralnej Diakonii Modlitwy w Katowicach. Przyznam się, że bardzo chciałam w tej Oazie Modlitwy uczestniczyć i choć ludzie obok mnie rezygnowali czułam, że jednak Bóg ma coś specjalnego dla mnie przygotowanego na ten czas i postanowiłam pojechać.

Muszę przyznać, że to był błogosławiony czas – ogromu łask. Po pierwsze świadectwo życia ludzi tam zgromadzonych. Niezwykle mocne świadectwo, że życie, gdzie Pan Bóg jest całą pasją człowieka, to życie naprawdę w pełni radości. Nigdzie indziej nie spotkałam tak pogodnej 70-letniej kobiety jak tu. A reszta ludzi? – otwartych tak, że czy to rozmawiałam z 40-latkiem czy też 20-latkiem wszyscy byliśmy równi, z każdym mogłam porozmawiać. Bardzo mocnym doświadczeniem był też Namiot Spotkania i adoracja Pana Jezusa. Bardzo potrzebowałam takiej ciszy i wpatrywania się w Boga Żywego. Po całym tygodniu życia w ciągłym hałasie taka cisza to jak duchowy detoks.

Po Namiocie Spotkania słuchałam konferencji Olka Bańki z Centrum Duchowości. Konferencja dotyczyła słowa Flp 2,5-11. Olek tłumaczył na czym ma polegać nasze głoszenie. Nie chodzi o to by ustami wyznawać Pana Jezusa. Wraz z głoszeniem Pana Jezusa musi przyjść zupełne ogołocenie się z wszystkich przywiązań. Wyzbycie się wszystkiego dla Boga. Bo nie mamy opowiadać o Jezusie, ale mamy go sobą pokazywać. Tak jak Piotr który „szedł ulicą i jego cień uzdrowił chorych” (Dz. 5,15-16). Przekaz z czystego serca, ogołoconego, daje moc, że nawet nie musimy niczego mówić.  Tak jak Piotr, który najpierw stracił zaufanie do siebie (zaparł się Jezusa choć dał mu słowo, że tego nie zrobi), następnie Jezus pokazał mu jego nędzę (czy miłujesz mnie więcej aniżeli Ci? – Kocham Cię Panie) i właśnie wtedy Bóg wkroczył ze swoją mocą w jego niedoskonałość. Bóg nie potrzebuje naszej doskonałości, ale naszego ogołocenia się z siebie.  Idąc za Jezusem będziemy tracić… ale to nie znaczy, że będziemy tracić rodzinę, dom i najbliższych. Istotą naszego tracenia będzie uwalnianie się z tego co nie jest nam potrzebne, będziemy zdobywać wolność wewnętrzną.

W ramach oazy modlitwy mieliśmy również możliwość uczestniczenia w Tyskim Wieczorze Chwały… To był niezwykły czas. Ponad 4 tysiące ludzi nabitych w kościele jak świeczki w pudełku. Starsi z młodszymi, nawet 5-letnie dzieci. Wszyscy razem uwielbiający Pana Boga. Ludzie, którzy w kościele są od święta, pragnący tylko wyśmiać całą scenę, tu śpiewali na cały glos Jezus jest Panem!… To było niezwykłe doświadczenie żywej wspólnoty Kościoła. W czasie komunii, gdy śpiewaliśmy, że ogłaszamy Królestwo Boże, szatan nie mógł tego wytrzymać, słyszeliśmy jego ryk.  Trochę mnie to przeraziło, bo po raz pierwszy w życiu słyszałam coś takiego na żywo. Jednak potem ogarnął mnie pokój, że jestem we wspólnocie Kościoła i jestem zupełnie bezpieczna. I że jestem po stronie Zwycięzcy. Ogólnie był to czas wielu uzdrowień i wierzę, że w jakiś sposób Bóg też mnie uzdrowił.  Wiem jedno, że po tych Katowicach przyjechałam jakaś inna do domu… Mam nadzieję, że nie zmarnuję tej łaski.

Chwała Panu.

Marzena Pondo

 

Więcej informacji: