Kocha mnie taką, jaką jestem – świadectwo z ONŻ I (2010)

31 lipca 2010 roku, do Przyszowej, która leży w województwie małopolskim, w powiecie limanowskim, przyjechała 45 osobowa grupa młodzieży z wielu miast, rozsianych po całej Polsce. Wszyscy przybyli do tej niewielkiej miejscowości, by przeżyć wspaniały czas rekolekcji Oazy Nowego Życia I stopnia.

Pierwszego dnia wszyscy powoli docierali ze swoich miast do przyszowskiej szkoły, w której mieliśmy zamieszkać przez 17 dni.

Początek rekolekcji zaczął się oczywiście od poznawania siebie nawzajem. Trudno było nawet zapamiętać imiona, bo trzeba przyznać, że byliśmy liczną grupą.

Osoby pochodziły z całej Polski, m.in. z Krosna, Stalowej Woli (6 osób), Piły, Nowej Soli i z wielu innych miast. Plan dnia był bardzo ciekawy. Nie brakowało wolnego czasu na poznawanie siebie, zabawę, podziwianie okolicy, ale również na indywidualną modlitwę, która była bardzo potrzebna. Stałym punktem planu dnia była codzienna Eucharystia, podczas której śpiewając i modląc się, wielbiliśmy Pana. To był wspaniały czas, kiedy wszyscy razem spotykaliśmy się z Chrystusem na uczcie.

ONŻ I (2010)Kolejnym, nieodłącznym punktem był tzw. Namiot spotkania, czyli indywidualne rozważanie Słowa Bożego i skupianie się na fragmencie, który nas w jakiś sposób dotknął. Wszystko to sprawiało, że umocnieni Słowem Bożym, stawaliśmy się bardziej otwarci na siebie, tworząc w ten sposób prawdziwą wspólnotę. Każdy z nas mógł się dzielić swoimi doświadczeniami i słuchać innych.

Codziennie rozważaliśmy kolejną tajemnicę różańca świętego. Już trzeciego dnia podczas Eucharystii mogliśmy przyjąć Jezusa jako swojego jedynego Pana i Zbawiciela. Był to bardzo ważny moment podczas tych rekolekcji. Wybierając życie razem z Nim, może nie widać było od razu jakichś gwałtownych zmian, ale dawało to ogromne umocnienie i poczucie bezpieczeństwa. Od tamtego czasu, wiem, że nawet w najtrudniejszych momentach, On jest ze mną i mi pomoże, bo kocha mnie taką, jaka jestem.

Nadeszły tajemnice bolesne. Czas wyciszenia, skupienia, ale i oczekiwania na Zmartwychwstanie Pana. Podczas tych tajemnic, pewnego dnia chłopcy zrobili wielki, drewniany krzyż, z którym tak, jak Jezus udaliśmy się na górę, by tak jak On przeżyć drogę krzyżową. Była to moja pierwsza, tak niezwykła droga krzyżowa, którą się po prostu czuło. Przy każdej stacji mówiliśmy, co ona dla nas znaczy i jak ją rozumiemy. Niektórzy powiedzieli swoje świadectwa, co było bardzo budujące dla naszej wspólnoty. Później obejrzeliśmy Pasję, która ukazywała mękę Chrystusa. Po zakończonym seansie, w ciszy udaliśmy się do swoich pokoi, by za niedługo powrócić do kaplicy na adorację krzyża. Tutaj każdy z nas przybił do krzyża swoje grzechy wypisane na kartkach. To nabożeństwo dało wiele do myślenia. Grzesząc, przybijamy Jezusowi kolejne gwoździe, które strasznie ranią. Mimo wszystko On nas kocha i umiera każdego dnia za nas na krzyżu. Po adoracji wróciliśmy do pokoi, gdyż następnego dnia mieliśmy uczcić Zmartwychwstanie i chcieliśmy wcześniej wstać. O godzinie 3:00 w nocy obudził nas radosny śpiew wielkanocnych pieśni, który oznajmił nam, że Chrystus Zmartwychwstał, prawdziwie Zmartwychwstał. Wszyscy zaspani, ale jednocześnie, gdzieś w środku szczęśliwi, udaliśmy się, by spalić grzechy przybite poprzedniego dnia do krzyża, na znak, że Chrystus je przezwyciężył. Następnie poszliśmy do kościoła, gdzie radośnie przeżywaliśmy ten cud.

ONŻ I (2010)Z każdym dniem dowiadywaliśmy się czegoś nowego o Bogu. Wiedząc, że nie ma przypadków, odkrywaliśmy Go w drugiej osobie, gdyż Bóg stawia nam na naszej drodze życia ludzi i każdy z nich powinien być dla nas ważny. By odnaleźć Boga we wszystkim, co nas otacza naokoło, organizowane były tzw. wyprawy otwartych oczu. Wystarczyło wyjść na zewnątrz, by zobaczyć, że cała przyroda to prezent od Boga. Obdarowuje nas pięknymi krajobrazami, a my często tego nie doceniamy.

Rekolekcje były także czasem pojednania z Chrystusem. Spowiedź jest wspaniałym sakramentem, gdyż doświadczamy w nim Jego miłości. Chrystus zawsze na nas czeka z otwartymi ramionami i nigdy nas nie odpycha. Wiele osób skorzystało z tego sakramentu, przekonując się jak bardzo on pomaga. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

Zorganizowano również ewangelizację, podczas której dobrani w pary mieliśmy rozmawiać ze spotkanymi na ulicy, w pracy, ludźmi o Bogu. W gronie wspólnoty opowiadanie o Nim, mówienie świadectw nie sprawia większej trudności, natomiast jeżeli chodzi o inne środowiska, gdzie można się spotkać z różnymi ludźmi o własnych poglądach na świat, bycie świadkiem jest już trudniejsze. Wiara jest możliwa tylko dzięki łasce Bożej i wewnętrznej pomocy Ducha Świętego, dlatego też w parach pomodliliśmy się do Ducha, by pomógł nam przemawiać do ludzi.

ONŻ I (2010)13 sierpnia 2010 roku pojechaliśmy do Krościenka nad Dunajcem na Dzień Wspólnoty. Wszystko zaczęło się od przedstawienia wspólnot, które tam przybyły. Następnie była Eucharystia, a tuż po niej odbyło się złożenie Krucjat Wyzwolenia Człowieka w uroczystej procesji. Dla wielu z nas nie była to łatwa decyzja.

Nadszedł ostatni dzień rekolekcji i godzina świadectw, gdzie wszyscy podzielili się swoimi przeżyciami z rekolekcji. Wieczorem rozpoczęła się Agapa. Było bardzo wesoło. Każda z grup przygotowała coś od siebie, by jeszcze milej spędzić ostatnie godziny rekolekcjiw gronie tych wspaniałych osób. Już po godzinie 22:00, 4 osoby opuściły przyszowską szkołę. Gdy odjeżdżali czułam, jak bardzo związaliśmy się za sobą przez te 17 dni i jak ważna we wspólnocie była każda osoba. Agapa trwała dalej. Najbardziej wytrwali tańczyli i bawili się do samego rana.

Te rekolekcje, na pewno odmieniły w pewien sposób moje życie. Nauczyłam się widzieć Boga w każdej osobie, którą postawił na mojej drodze. Wspaniałe było to jak Jezus podczas każdej Eucharystii przychodził do każdego z nas w różny sposób i cierpliwie czekał, aż otworzymy mu drzwi do naszych serc.

To niezwykłe chwile, podczas których znalazłam czas na refleksje nad swoim życiem. Były to moje pierwsze rekolekcje. Spokojne i wyjątkowe, które zapamiętam na długo.

Magdalena B.
Wspólnota ze Stalowej Woli