Nie muszę Go czuć, aby w Niego wierzyć – świadectwo z ONŻ II (2010)

Był ciepły, lipcowy poranek. Właśnie wstawało słońce, gdy z ciężkimi bagażami wsiedliśmy do pociągu na rozwadowskiej stacji. W głowie roiło mi się od pytań i wątpliwości, co do tego wyjazdu. Nie przypuszczałam, jak bardzo Bóg w ciągu tych piętnastu dni może odmienić moje życie. Podróż minęła szybko, jak to zwykle bywa w miłym towarzystwie. Nawet nie zdążyliśmy się obejrzeć, a już witała nas tabliczka z napisem Stronie. W tej malutkiej, aczkolwiek bardzo urokliwej, wiosce odbyły się tegoroczne rekolekcje Oazy Nowego Życia II°, które poprowadził br. Tomasz Łakomczyk OFM Cap.

Były one czasem przemian, niełatwych decyzji, a także cudów, jakich dokonywał Pan.

Życie każdego człowieka jest nieustanną wędrówką. Nie kroczymy jednak tą drogą sami. Ponieważ całość rekolekcji opierała się na Księdze Wyjścia staliśmy się Nowym Izraelem, którego prowadził Bóg. Przeżywaliśmy swój EXODUS, wyjście z niewoli własnych grzechów, przejście ze śmierci do nowego życia. Jednak najpierw musieliśmy doświadczyć pustyni, by zdać sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy słabi. Udaliśmy się więc samotnie w jakieś spokojne miejsce, bo jak wiadomo w ciszy można usłyszeć dużo więcej. W szarej codzienności, natłoku obowiązków, zawirowaniu spraw tak często nie mamy nawet chwili, aby zastanowić się nad swoim życiem. Nie dostrzegamy, bądź nie chcemy dostrzec niewoli w jakiej tkwimy. Dla mnie był to trudny, jednak bardzo potrzebny czas zmierzenia się z samym sobą. Bóg poprzez swoje Słowo wiele mi wytłumaczył. Jako że jest On miłością i kochającym Ojcem nigdy nie opuści swoich dzieci, które są uwikłane w sidłach słabości. On wyciąga dłoń i cierpliwie czeka, aby nas uleczyć i przytulić do Siebie.ONŻ II (2010)

Codziennie uczestniczyliśmy w Eucharystii – sakramencie miłości. Było to najważniejsze wydarzenie naszego dnia. Na ołtarzu, tak jak kiedyś na krzyżu, za każdym razem dokonuje się ofiara Chrystusa, który karmi nas swoim życiodajnym Ciałem i Krwią. Dopiero na tych rekolekcjach zrozumiałam, czym tak naprawdę jest Eucharystia i jak wielkie cuda się tam dokonują. Gdy uczestniczymy w niej w pełni jesteśmy najbliżej Pana Boga, więc, jak to znakomicie określił jeden z braci, jest ona niebem na ziemi. Nie sądziłam, że można się nią tak bardzo zachwycić.

Gdy Bóg przemienia nasze życie automatycznie chcemy się tym dzielić z innymi. I nieważne, czy jesteś nieśmiały, małomówny czy zamknięty w sobie, ta radość Cię rozpiera a Duch Święty uzdalnia do dawania świadectwa. Wyruszyliśmy więc na ewangelizację, aby mówić o swoim doświadczeniu Boga. Ku naszemu zaskoczeniu mieszkańcy Stronia i okolic byli otwarci na rozmowę i niejeden raz swoją postawą i życiem stali się świadectwem dla nas samych.

Niezmiernie istotnym punktem dnia był Namiot Spotkania. Pochylając się nad Słowem Bożym za każdym razem można odkryć coś nowego. Ma ono ogromną moc i potrafi dotknąć człowieka w najmniej oczekiwanym momencie. Kilkakrotnie zaskakiwała mnie jego precyzyjność. Bóg mówił konkretnie do mnie, w tym, a nie innym czasie.

ONŻ II (2010)Pewnej nocy odbył się, wspomniany przeze mnie już wcześniej, EXODUS. Świadomi swych niewoli szliśmy w ciemności, z ufnością, że prowadzi nas Pan i że tylko On jest w stanie nas wyzwolić. Po kilku godzinach drogi Bóg zaprosił nas do zdumienia i zachwytu: najpierw zastawił dla nas stół i przeżyliśmy Eucharystię, a następnie widzieliśmy jak budzi się dzień. Wschód słońca w górach jest niezwykle pięknym widokiem, a świadomość, że to wszystko zostało stworzone dla nas, wlała w nasze serca ogromną falę radości.

Zostaliśmy wyprowadzeni z naszych niewoli, ale wędrówka ciągle trwa. Pan jednak nie zostawia nas samych. Ostatniego dnia mieliśmy możliwość przyjęcia dziesięciu drogowskazów, które mają być pomocą w życiu Nowego Człowieka. Każdy zdawał sobie sprawę, że życie według owych kroków może nie być proste, ale one będą nas kierować, abyśmy byli coraz bliżej Boga.

Tak, to były niesamowite rekolekcje. Bóg bardzo dużo mi uświadomił, choćby to, że nie muszę Go czuć, aby w Niego wierzyć. Zachwycił mnie także, w sposób o wiele głębszy i prawdziwszy niż kiedykolwiek wcześniej, swoją ogromną, szaloną miłością. Był to czas stawania w prawdzie, pojednania z Bogiem, chwycenia za Jego wyciągniętą dłoń. On tworzył z nas wspólnotę, w której czuliśmy się wspaniale. Oprócz wspólnej zabawy i niezapomnianych przygód mogliśmy wzajemnie dawać sobie świadectwo i dzielić się swoimi doświadczeniami.

Z pewnością te 15 dni odmieniło naszą relację z Bogiem. A On dotykał i przemieniał nasze serca.

Katarzyna G.
Wspólnota ze Stalowej Woli