Pielgrzymka Ruchu Światło-Życie do Warszawy (2009)

6 czerwca 2009

Chciałem podzielić się z wami trzema moimi odkryciami, których dokonałem podczas tej pielgrzymki. Od razu zaznaczam, że nie będzie to nie wiadomo jak górnolotny mistycyzm.

Na początku muszę powiedzieć, że była to pierwsza w moim życiu wizyta w Warszawie. Połączenie faktu pierwszej wizyty z religijnym charakterem tego wyjazdu spowodowało, że Warszawa pokazała mi się jako miejsce wspaniałe, piękne, cudowne – słów brakuje, aby opisać moje wrażenia. Najbardziej poruszającym momentem był ten, kiedy wychodziliśmy ze stacji metra „Świętokrzyska” i kiedy wyszliśmy spod ziemi na powierzchnię, zobaczyłem Pałac Kultury. Był to dla mnie szok, że pierwszą rzeczą, którą zobaczyłem był właśnie on. Był olbrzymi, monumentalny i… piękny. Tak, był piękny dla osoby, która się go w ogóle nie spodziewała w tym miejscu. Na tym podłożu miały miejsce moje odkrycia.

Po pierwsze: plac Piłsudskiego, na którym odbywały się wszystkie punkty sobotniej pielgrzymki, jest prawdziwie placem Zwycięstwa. Niepotrzebnie zmieniano tą nazwę. Dlaczego tak uważam? Bo znajdowały się na nim, i dalej znajdują, trzy elementy świadczące o tym zwycięstwie.

Pierwszym jest grób Nieznanego Żołnierza, który po prostu jest niemym świadectwem walki Polaków w różnych powstaniach i wojnach w ciągu ostatni kilkuset lat, które mimo pozornej klęski naszego narodu, doprowadziły nas do tego momentu, w którym teraz żyjemy – do wolności. Drugim była flaga. Zwykła, biało-czerwona flaga Polski, powiewająca samotnie na maszcie usytuowanym na środku placu. Zajmowaliśmy takie miejsce, że flaga była na linii wzroku między mną a ołtarzem. I kiedy czekaliśmy na rozpoczęcie mszy, naturalnie patrzyłem na nią. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że to jest flaga wolnego kraju, że ja żyję w wolnym kraju, w którym nikt nie zabroni mi wyznawania wiary, mówienia we własnym języku, itp. Poczułem wielką wdzięczność wobec Boga, który osadził mnie w tym, a nie innym kraju i pozwala mi żyć tak, jak żyję.

Trzeci element jest związany z moim drugim odkryciem. Jest nim krzyż, który na stałe zainstalowano na placu, a który upamiętnia I wizytę Jana Pawła II w Polsce w 1979 roku i jego słowa, które były motywem przewodnim naszej pielgrzymki, 30 lat później: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Słowa te były wypisane nad ołtarzem i towarzyszyły nam przez wszystkie punkty programu: przez katechezę i kazanie wygłoszone przez arcybiskupa Kazimierza Nycza, a także podczas koncertu ewangelizacyjnego. Patrząc na te słowa uświadomiłem sobie z kolei, że to naprawdę Bóg zniszczył komunizm. To jest tylko i wyłącznie dzieło Boże. Przecież ani Stany Zjednoczone nie mogły sobie poradzić z Sowietami, ani Europa Zachodnia. A tu przybył jeden człowiek, wypowiedział jedno zdanie i po 10-ciu latach mieliśmy pierwsze półwolne wybory w Polsce, aksamitną rewolucję w Czechach i upadek muru berlińskiego. Uświadomiłem sobie wielkość i moc Boga, który wysłuchuje naszych próśb, jeśli i my wierzymy w ich spełnienie.

Trzecim moim odkryciem była moc płynąca z koncertów ewangelizacyjnych. Ludzie, jeśli tylko macie okazję iść na koncert ewangelizacyjny, to idźcie. Rzućcie wszystkie inne obowiązki i idźcie. Zabierzcie przyjaciół, znajomych, wrogów i idźcie. To był drugi w moim życiu koncert ewangelizacyjny. To jest niebywałe, jaką wtedy czuje się moc, jaką miłość Boga do nas i odwrotnie. Można poczuć się naprawdę wolnym, można poczuć, że znajduje się prawdziwie w objęciach Boga.

Może moja relacja jest przesiąknięta historią i patriotyzmem, ale Bóg akurat to odkrył przede mną podczas tej pielgrzymki. Dziękuję Mu za wszystko, czego mogłem doświadczyć podczas tego wyjazdu. CHWAŁA PANU!!!

Michał S. ze wspólnoty z Krakowa