Świadectwa z Seminarium Wiary w Krakowie (2010-2011)

Świadectwa z Seminarium Wiary w Krakowie (2010-2011)

Wspólnota w Kościele

Wdzięczna jestem Panu Bogu, że było mi dane uczestniczyć w seminarium nt. „Nowe życie z Bogiem”. Rozpoczęcie przypadło na trudny dla mnie okres; po 44. latach pracy zawodowej (byłam nauczycielem-bibliotekarzem w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej) odesłano mnie na „zasłużony odpoczynek”, na emeryturę.

MagdalenaJestem samotna i praca, którą bardzo lubiłam, w dużym stopniu nadawała sens mojemu życiu. Przez parę miesięcy czułam się jak odrzucona, brakowało mi przede wszystkim kontaktów z ludźmi. Seminarium zmobilizowało mnie do codziennej lektury trudnych, wymagających koncentracji tekstów a cotygodniowe spotkania, wreszcie modlitwa o uzdrowienia i na koniec modlitwa o wylanie Ducha Świętego pozwoliły odnaleźć nowe wartości. Owoce seminarium w moim przypadku to,  tak potrzebne mi poczucie wspólnoty w Kościele. Zyskałam grono bliskich, ważnych dla mnie osób. Już wiem, że jak czarna laska pomaga mi w chodzeniu, tak Wspólnota pomoże na obecnym, niełatwym etapie mojej drogi… Chwała Panu.

Magdalena

Wielbi dusza moja Pana

Przeżywanie seminarium, to czas wielkiej łaski, którą trudno wyrazić słowami. To chwile niełatwe, bo związane nie tylko z wzmaganiem się z własną słabością i grzesznością, ale i z walką o innych we wspólnocie, bo zły najbardziej atakuje tam gdzie rodzi się dobro. Były momenty zwątpienia, kiedy wydawało mi się, że żałuję iż się tego podjęłam. Po części koordynacji jak i przeżywania. Podejmowanie walki i doświadczanie oczyszczania nie należy do przyjemnych chwil, ale w tym miejscu zobaczyłam, że następuje zwycięstwo i Zmartwychwstanie.

ElaTen czas to doświadczenie, czy odkrywanie, czym jest uwielbienie Boga. To szczere stanięcie przed Panem i uwielbianie Go za to, że On jest moim Panem, że On jest moją miłością, że On jest moim światłem, pozwoliło na pozostawienie tego co ziemskie i obciążające. Uwielbianie Pana daje lekkość, daje nadzieję, daje siłę. To chwila odejścia od tego, co niesie codzienny trud życia. To doświadczenie dało mi radość wewnętrzną i przekonanie, że Pan niesie te moje troski, te moje rany, te moje wzmagania i pomaga mi powstawać z ciemności grzechu. Jakie to oczywiste, tyle się o tym mówi i słyszy, ale teraz tego doświadczam. Wiedza i mądrość nie zawsze idzie w parze z wiarą i żywym doświadczeniem Boga, czuję potrzebę nawrócenia, zwrócenia się do Boga w mojej bezradności. Tej bezradności i pragnienia uwielbienia doświadczyłam podczas seminarium. A na koniec Pan mnie zaskoczył bardzo. Podczas modlitwy o wylanie otrzymałam słowo w którym Bóg zwraca się do mnie jako oblubienicy i to mi wystarczy. Amen

„Wielbi dusza moja Pana”

Ela

Ps. I jeszcze jedno, kiedy rozważałam słowo przed Bożym Narodzeniem o Zwiastowaniu przyszła mi taka refleksja, która wg mnie była dopełnieniem przeżywania tego seminarium. Maryja przyjęła Słowo – Miłość, która stała się w ten sposób chciana i kochana. I ja zadaję sobie pytanie czy przyjmuję Słowo – Jezusa, który przychodzi do mnie każdego dnia, czy On czuje się przyjęty i kochany? Obym go nigdy nie odrzucała, daj mi Panie siłę.