Święte Triduum Paschalne

Świat daje nam konsumpcyjne nastawienie do świąt. Już od lutego w supermarketach można kupić czekoladowe zajączki, jajka, kurczaczki, baranki i wszystko co nam do świętowania potrzebne. Ale czy na pewno? Czy rodzinna adoracja najświętszego telewizora to szczyt polskiego świętowania, czy bez czekoladowego zająca święta stają się gorsze.

Właśnie dlatego w formacji Ruchu Światło – Życie (tzw. Oaza) przewidziane jest Triduum w formie rekolekcyjnej, żeby świętowanie tak pięknej uroczystości nie ograniczało się do rozmów na temat święconki, kto był na rezurekcji i śmingusa – dyngusa. Do pełniejszego poznania tego czasu br. Tomasz Olejnik OFM Cap. udzielił nam trzech katechez.

Pierwszym zdziwieniem było to, że Triduum Paschalne to największe święto chrześcijańskie. Ale przecież do tej pory Wielkanoc i Boże Narodzenie pełniły tą funkcję. W takim razie co to jest Triduum, że trzeba je tak świętować? Są to trzy święte dni: Wielki Piątek (który rozpoczyna się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek), Wielka Sobota (czas, w którym Kościół tęskni za swym Oblubieńcem) oraz Wielkanoc (rozpoczęta Wigilią Paschalną).

Nasz moderator zwrócił uwagę na symbole, które pojawiają się w trakcie tych świąt i szczegółowo objaśnił ich znaczenie. Wytłumaczone zostały poszczególne liturgie i ich funkcje.

Wielki Czwartek stał się pamiątką i dziękczynieniem za dar Eucharystii i dar kapłaństwa. Nie był to dzień smutku, lecz radości, że Jezus wiedząc, że zbliża się Jego godzina daje nam Swoje Ciało i Krew, abyśmy się nimi umacniali. Dał nam Siebie. Szczególnie dotknął mnie obrzęd obmycia nóg, który w wielu parafiach jest niestety pomijany. Ten obrzęd ukazuje istotę nie tylko kapłaństwa, ale i całego chrześcijaństwa – służbę. Drugi moment, który dotyka we Mszy Wieczerzy Pańskiej są słowa konsekracji: „W dzień przed męką […] To jest dzisiaj”. Nie uczestniczyłem w podobnej mszy, a nawet takiej samej. Ja byłem obecny na tej Eucharystii, która odbyła się „W dzień przed męką” [dla Boga nie ma nic niemożliwego]. Po mszy zgromadziliśmy się na naszej wieczerzy, która była dziękczynieniem za wyżej wymienione dary.

Wielki Piątek, który dotychczas był dla mnie znakiem wielkiego smutku i żałoby stał się świętem zwycięstwa. Chrystus po to przyszedł na świat, żeby obmyć nas swoją świętą krwią. Pokłon w stronę tajemnicy krzyża miał dla mnie charakter dziękczynny. Bóg udowadnia mi swą nieskończoną miłość tym, że oddaje swego jedynego Syna w ręce grzeszników na straszliwe cierpienie i śmierć abym miał życie w obfitości. Brat Tomasz wskazał, że sama ofiara i krew baranka nie uratowałaby Izraelitów przed Aniołem Śmierci gdyby nie była zapowiedzią ofiary i krwi Jezusa. Po całej liturgii Wielkiego Piątku miałem czas na prywatną adorację Pana Jezusa.

W Wielką Sobotę przeżywałem ciszę, która była oczekiwaniem na zmartwychwstanie, na powrót Oblubieńca. Nie bez znaczenia pozostał obrzęd Effatha, który polegał na tym, że każdy z uczestników rekolekcji podchodził do brata Tomasza, który dotykał kciukiem ich prawego i lewego ucha oraz zamkniętych warg mówiąc: Effatha, to znaczy: Otwórz się, abyś wyznał wiarę, którą usłyszałeś, na chwałę i uwielbienie Boga. Uświadomiło mi to, że jako chrześcijanin mam być zawsze otwarty na Słowo Boże i że to słowo ma działać w moim życiu.

I w końcu nadszedł szczyt całego Świętego Triduum Paschalnego – Msza Wigilii Paschalnej – czas radosnego Alleluja. Prawdopodobnie pierwszy raz uczestniczyłem w tak pełnej symboliki i piękna liturgii. Pierwszym ważnym symbolem było zapalenie Paschału, który następnie rozjaśnia ciemności nocy i wyprowadza nas z niej, tak jak Bóg wyprowadzał Izraela z ziemi egipskiej: A Jahwe szedł przed nimi podczas dnia, jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, podczas nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy (Wj 13, 21). Liturgia słowa w swym bogactwie doskonale ukazywała wagę tego święta. Następnie odbyła się liturgia chrzcielna, w czasie której przyjęliśmy z wielką radością nowego chrześcijanina. Prawdziwym szczytem tej mszy była liturgia Eucharystii, w czasie której mogłem uczestniczyć w wielkiej tajemnicy, w której Zmartwychwstały Chrystus dał nam samego siebie na pokarm dla nas. Wspaniałym zakończeniem było uwielbienie śpiewem. Warto było czuwać w tę wspaniałą noc, w której Jezus Chrystus zmartwychwstał. Warto było pokazać swą radość z tego wydarzenia śpiewem. Ta radosna uroczystość na zawsze zostanie w mej pamięci.

Niezwykłą łaską w czasie tych rekolekcji był czas wspólnotowego odmawiania Liturgii Godzin. Teksty psalmów, hymnów, i czytań ukazywały piękno i wyniosłość wydarzenia, którego byłem świadkiem, że Jezus zwyciężył w swej śmierci i zmartwychwstał, aby mnie zbawić. Chcę żyć tą radością zbawionego Dziecka Bożego. Pragnę jeszcze podziękować bratu Tomaszowi za organizację tych rekolekcji, braciom postulantom i diakonowi za wspólną modlitwę, oraz pozostałym uczestnikom tego błogosławionego czasu, jakim były te rekolekcje.

Michał Z.
Wspólnota ze Stalowej Woli